sobota, 30 czerwca 2018

[10] Nocny Chaotyczny Post 30-6-2018

Udostępnij ten wpis:
Dzisiaj północy minut więcej. I choć napisać chciałbym tu coś kulturalnie rozrywkowego to zdania jednak tak samo układają się jak wczoraj. Bo włosów siwych trzy mam. Bo kilogramów ciała o cztery mniej. Bo zbita szklanka od dni w kącie leży.
Bo to chaos ten właśnie, którego doświadczyć nigdy nie chciałem. Nie jestem smutny. Jestem po prostu zmęczony.
Smutną natomiast poezje w zeszycie mam kredkami fioletowymi pisaną. W przecenie odsprzedać mogę.
Zawstydzony znajomością fabuł większości seriali paradokumentalnych z lat bardzo dawnych, które w ostatnim czasie rozpuszczają mój mózg swoimi morałami, umyśliłem sobie zapoznanie się z muzyką klasyczną I jest fajnie. I nie żałuje. Cztery pory roku Vivaldiego są dla mnie nadal bardzo (jak by tu powiedzieć grzecznie, żeby nie było nikomu smutno) niezrozumiałe. No ale za to Chopin, Pachelbel czy nawet Bach komponowali utwory ładne bardzo. Nikt tam nie śpiewa, że oh jest mi smutno, istnienie boli, a wzrusza bardziej niż Beyonce.
To już dwanaście lat edukacji szkolnej, a ja nadal nie umiem w życie grać. Znaczy się w Simsach bardzo dobrze mi idzie budowanie domków, ale komputer się sam wyłącza i wszystko kasuje.
Jako dla persony, która funkcjonuje wyłącznie w nocy, czas letni jest swego rodzaju dwumiesięczną błogością. Medytuje sobie, rysuje brzydkie twarze z wyobraźni, wysłuchuje codziennych narzekań rodziców że siedzę. Ja nawet pracy szukałem na wakacje, ale zrezygnowałem gdzieś pomiędzy ofertą pakowania mięsa a nakładania lodów. Wyobrażacie sobie mnie nakładającego lody, z uśmiechem mówiącego komuś proszę?
Wszyscy tak teraz idą w przód, a ja krokami w tył nadal idę w dal. Jakieś nowe epizody mi się w życiu tworzą, nawet nie wiem po co. Woda w wannie napełnia się szybciej niż kiedyś. A spacery po lesie są jak przejście po pasach ulicznych.
Fotografii robię mniej, bo wszystko na takie proste wygląda. Do monochromatyzmu przekonać się jeszcze nie potrafię.
Ale dobrze, że noc pozostała mi taka sama. Chłodna.

sobota, 28 kwietnia 2018

A to już osiemnaście lat

Udostępnij ten wpis:
Celebrowanie osiemnastoletniej tułaczki po tym świecie zepsutym podobno euforią napawać mnie powinno. Ktoś stwierdził : ej, przeżyłeś statystycznie mniej niż jedną czwartą życia, ej jesteś pełnoletni, idź piwo sobie kup. Tylko że na czwartek nadal nieprzeczytany dramat Adama Mickiewicza mam.
Tak jak w produkcjach Disneya niejaka nieznajoma zapukać powinna do mieszkania mojego i oznajmić, że urzeczywistnia marzenia urodzinowe dzieci smutnych. Odrzekłbym jej wtedy, by do Ameryki mnie zabrała szybko. I w Los Angeles gdzieś porzuciła. By łowca talentów napotkawszy w drodze po mleko powiedział : ''dysponujesz ponadprzeciętną kompetencją marnotrawstwa życia doczesnego, pozwólże zasponsoruję ci botoks ust i miejsce w reality show przedstawicieli antytalentów'' Jednak zamiast cudotwórstwa gwar śmieciarki miejskiej wybudził mnie o piątej nad ranem.
Ciocia Barbara do etapu doszła, gdzie organizowania urodzin zaprzestała, bo wstyd jej mnogiej ilości świeczek na torcie.
Żadna bozia ni persona zakazywać imprezować nie powinna. Jesteśmy tylko dziećmi szukającymi jutra lepszego. Popełniającymi błędy codzienności. Chętnymi do zabawy z nimi.
Idea liczenia lat bezsensem swoim dorównuje poleceniu matematycznym, w którym Martynka za dwa lata ma być starsza od Marcina, a Marcinek lubi szminką mamy się malować, więc ile lat będzie mieć za tygodni dwa. Ale tak naprawdę nikogo nie interesuje, w jakim wieku jest Martynka. Abstrahując już od słynnych sentencji pokroju ''ojej jak byłam mała, to chciałam być duża, a jak jestem już taka duża, to chce być mała ojej'' przed którymi naprawdę głośno tupię nóżkami, gdyż są głupie, to chciałbym rzec, tyle iż dni kolejne chłodniejszymi dostrzegam. Zanieczyszczonym powietrzem łatwiej oddycha się. A zmysły emocjonalnie konają. Niemniej jednak podobno lepsze to niż starości nogi ból.
Wielu głosi nam, że do nieba pójdziemy, że w reinkarnacjach tkwić będziemy, że życie to symulacja jakaś czy inne czyśćce religijne.
Więc skoro tak to nie śpieszmy się nigdzie, głośmy pokój na świecie, kochajmy wszystkich i nie zabijajmy się nawzajem, to przeżyjemy wszyscy fajnie żywota nasze.
A na koniec skoro tradycja pozwala, by życzenia w dzień urodzin składać, życzyć sobie niczego nie będę, no bo w hipermarkecie można przecież wszystko kupić.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia