9:12:00 AM

Art#4 Don't Jump Sweetheart (it's no me ok)

Art#4 Don't Jump Sweetheart (it's no me ok)





7:33:00 AM

Dlaczego kupuję płyty muzyczne

Dlaczego kupuję płyty muzyczne
Dobrowolne udostępnianie klipu przez wydawnictwa muzyczne, swobodny dostęp do serwisów szerzących nielegalne pobieranie danej piosenki czy po prostu zakup w formie elektronicznej - w dobie naszego wspaniałego internetu można śmiało rzec, że nabycie albumu jest rzeczą zbędną, a nawet bezsensowną.
Też tak myślałem. Jednak po dostaniu swojej pierwszej płyty i odsłuchaniu jej zrozumiałem piękno, którego nie mogłem doświadczyć, zadowalając się darmową wirtualną wersją.
 To dźwięk. Nieskazitelnie czysty, mocny, podniecający. Wyróżniony każdy odgłos instrumentu sprawia, że utwór, który przesłuchaliśmy z tysiąc razy nabiera nowych kolorów.
 Zaprojektowana okładka jest ciekawą prezentacją treści - chociaż to regułą nie jest. W środku ciekawe niespodzianki - zdjęcie artysty, czasem karteczka z tekstem piosenek, a nawet (co dopiero dzisiaj odkryłem po czterech miesiącach) fotorelacja i cytaty koncertowe.
 Samo posiadanie płyty jest rzeczą satysfakcjonującą. Taka ładna sobie leży na półeczce, cieszy oko na każde zawołanie, a gdy umrzesz, twoje dzieciaki je odziedziczą i będą cię dobrze wspominać. Prócz tego jest to wspaniała metoda kontrolowania i selekcji własnego gustu muzycznego. Kupując - jesteś pewien. To nie będzie kolejna skoczna pioseneczka w twoim telefonie, która zostanie usunięta po dwóch tygodniach ze znudzenia i przesytu. Otoczysz się w dobrej muzyce. Zostanie z tobą do końca ( no chyba, że stracisz szacunek do twórcy lub wujek od ciebie pożyczy, a potem gdzieś zgubi bo pożycza, a uszanować kurde nie umie)
 Wsparcie artysty na płaszczyźnie zarobkowej jest również bardzo ważne. Czytając wywiady, w których piosenkarze skarżą się na procent od sprzedanej płyty utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że również bym się skarżył. Ja rozumiem, że niektórzy tworzą muzykę dla samej muzyki, a nie dla pieniążków, ale wiecie że oni też muszą za to płacić podatki i ZUS?
 Ponadto niedostępne treści kuszą. Czasem zachwycą, czasem zawiodą. Częściej zawiodą...(bo najlepsza piosenka jest promowana i czasem te takie niepromowane nigdzie niesłyszalne są no... niefajne)
 Jest to też mój mały kaprys i hobby. Kupowanie płyt po prostu się lubi albo nie lubi. Jak niebo i ziemia, woda i ogień, powietrze i brak powietrza. Jedno jednak wiem. W przyszłości mój pokój zabaw będzie zapchany płytami, a pośrodku odtwarzacz muzyki będzie stał.

11:16:00 AM

Sztuka jest dziwna

Sztuka jest dziwna
Czym jest sztuka jak nie formą atencji? Niejako ku zaspokojeniu wewnętrznych udręczonych uczuć. Pragniemy być, ale ten nasz byt z czasem zamienia się w nonsensowny pęd ku uznaniu większości. Określony kanon tworzenia dusi nas. Chcemy być wyżej, lecz sposobem nie takim, jakim chcielibyśmy. Musimy uklęknąć przed masowym popytem na prostotę. A przecież tak często od was słyszę, że nie lubicie życia łatwego, że dopominacie się czegoś bardziej gwałtownego. Więc czemu wolisz prosto, a zakręty cię męczą. Nie potrafię stwierdzić czy bycie obserwatorem jest atrakcyjniejsze od twórcy. Tworzenie swojej wymyślonej rzeczywistości jest łatwe, a z drugiej strony bardzo mylne. Jako obserwatorzy mamy możliwość dowolnej interpretacji dzieła, dzięki czemu sami tworzymy rzeczywistość utworu. Bardzo często, raniąc.
 Apetyczna komercja syci mnie bardzo. Kolejna statystyka do kolekcji jest jak uciecha dziecka jeszcze mojego nienarodzonego. Często komercyjne działania łączymy z mamoną. To nie jest tak. Mamona to efekt uboczny twojej decyzji. Nie ma w tym nic złego. Po prostu tego chcesz. Nie czuj się gorszy. Każdy z nas w taki czy inny sposób sprzedaje część swoich emocji. Pod postacią miłości, obrazu, utworu, tekstu, gestu, słowu. Najważniejsze, to uświadomić sobie, że to, co tworzymy emanuje cząstką nas. W dziele, które zostaje na zawsze na ziemi. No, chyba że będzie to takie fajne, że kosmici postanowią to wydziedziczyć. A wtedy to artystą wszechstronnym się stajesz.

7:41:00 PM

Kot - recenzja

Kot - recenzja
Ni to zjeść na surowo, ni to ugotować (chociaż obiłem się na szczegółowe przepisy kiszenia głów) Często ich egzystencja ukazana jest w postaci propagandowych komplikacji rozkosznych filmików, co zważa na decyzji nabycia tychże istot. No i pewnego dnia pojawia się w twoim domu. Świadomie bądź co bądź nakłoniony przez zdesperowane nastolatki, które nie wiedzą co to weterynarz a tym bardziej sterylizacja i z jednego robią się im cztery koty. Trzy godziny twojej pozytywnej atencji, a potem zaczyna eksponować swoje prawdziwe oblicze. Przez pierwszy tydzień okazujesz wyrozumiałość, bo nowe miejsce dla niego, a on bardziej jest tym zirytowany, gdyż nie dostrzegasz potęgi jego wobec ciebie. Karmienie mimo pozorom nie jest skompilowane. Poczynając od mleka, kończąc na brutalnie upolowanym ptactwie. Poprzez wydrapane meble udoskonala swoje narządy obronne (czasem poduszki wymienić trzeba) Nawet nie zauważysz jak szybko urośnie (serio nie zauważysz, one cały czas śpią i rosną z minuty na minute) Ale nie przejmuj się, że wyfrunie prędko z gniazda. One nadal będą oglądać twoje poczynania zza rogu fotela. A ty każdego wieczoru odczuwać dyskomfort będziesz. Koty są zwierzętami, które potrafią okazać  swoją wdzięczność wobec opieki nad nimi - nie zabiją cię i twojej rodziny. Nie emocjonuj się również zbytnio, gdy nie wraca do ciebie tygodniami. Jednak czasem warto rozejrzeć się po ulicy czy kierowcy o niewybrednych gustach zhańbili ich swoimi oponami. Świetnie sprawują się jako modele na wasze instagramy. Dużo lajków, a jak zabawną ekranizację wam się uda zrobić z ich życia to sława was czeka nawet. I nie, mimo swoim słynnym dziewięciu życiom nie przeżyją upadku z czwartego piętra. 
Produkt nieograniczony wiekowo.

8:44:00 AM

Ubarwione włosy (na jeden dzień chociaż ps)

Ubarwione włosy (na jeden dzień chociaż ps)
Moje ostatnie eksperymenty kolorystyczne z włosami skończyły się tak, że zamiast koloru zamierzonego wyszedł mi rudy rozjaśniacz (nadal nie wiem o co chodzi).
Razu jednego chodzę sobie po drogeriach i pomijając fakt, że rozzłoszczona kobieta popchnęła mnie, a ochroniarz patrzył się jak na złodzieja, bo sobie po portfelu grzebie, trafiłem na dział pielęgnacyjny włosów. Więc sobie myślę '' zjadłbym frytki'' i zakupiłem cztery kolory. Według producenta spray do koloryzacji utrzymuje się na głowie do najbliższego zmycia. Zgadza się. Jednakże po około trzech godzinach  włosy były lekko osuszone, a barwa sypała się z głowy. O ile niebieski i zielony były jakoś bardziej trwalsze, to biały, które pokładałem swoje największe nadzieje, bo pragnąłem tego koloru bardzo, sprawiał największe kłopoty. I tak spray to spray. Czuć. Dodatkowo odcienie można ze sobą mieszać jak zwykłe farby w prawdziwym życiu!
Nie polecam takich eksperymentów na dłuższe uroczystości, ale za to można np. sobie zrobić zdjęcia ładne na instagrama i pokazać, jaki jesteś niepohamowany i niezależny no bo zielony kolor uuuu. Boje się, że drogerie wycofują je powoli ze sprzedaży . Ostanie butelki odnalazłem gdzieś porozrzucane na promocji, niektóre przeterminowane. Ja wiem, że chcielibyście nazwę firmy, a potem sąd, bo niepozytywna recenzja ha ha.

Wrażenia pozytywne. Nie powtórzę tego więcej.
Copyright © 2016 Tutaj jestem lekkomyślny , Blogger