3:34:00 PM

Mój pierwszy raz w wielkim mieście. Czyli ja w Warszawie.


PONIEDZIAŁEK 

No niestety żadna pięciu godzinna podróż busem nie kończy się u mnie happy endem. Ból głowy, nudności oraz odruchy wymiotne . Nie zapominajmy, że każdemu z czasem przychodzi ochota skorzystania z toalety. Co prawda ,,toaleta''  w autobusie była, ale przewidywałem same czarne scenariusze związane z jej użyciem. Nie wiem czemu piszę wam o tym, jak bardzo chciało mi się siku... Dobra zostawmy ten drażliwy temat. 
Przystanek. Jesteśmy. Nasz przystanek znajdował się w hmm... jakby tu powiedzieć... brzydszej części Warszawy. Może oszczędzę wam smutnej historii w której musiałem nosić stolik Diany do akademika nie można lepiej wyobrazić sobie początku w Warszawie. 
No dobra. Udaliśmy się do akademika zmieniam zdanie-akademiki nie wyglądają jak psychiatryk, złożyliśmy stolik to co, że stał krzywo, wypiliśmy herbatkę ananasową moja nowa miłość, a następnie ruszyliśmy na miasto. Starałem się utworzyć chronologicznie naszą podróż, ale ból głowy i zanik pamięci po jednym dniu mi nie pozwala. No więc...
Kupiliśmy bilet i pierwszy raz pojechałem tramwajem. No cóż było to widać, bo  zamiast włożyć bilecik w wyznaczone miejsce to ja czekałem z przyłożonym biletem  w miejscu gdzie pisało ,,tu zbliżyć kartę''. Jakże było moje wielkie zdziwienie, gdy odkryłem dzięki Dianie magiczną moc użycia bileciku w fascynującym  urządzeniu, który zwie się kasownik biletów. 

Nasz pierwszy cel: udać się do krowarzywa.
No i jak widać na zdjęciu, udało się. Miałem problem pomiędzy wybraniem tofu a ciecierzycy. Zdecydowałem się na tofu. Po pierwszym kęsie myślałem, że się zrzygam jednak gdy wgryzałem się głębiej, tofu świetnie komponowało się z sosem i warzywami. Muszę wam powiedzieć, że to jest mistrzostwo byłoby jeszcze lepiej, gdyby tofu nie upadło mi na koszule.
-------------------------------------------------------------------------------------------------
Wychodzimy i niestety czeka mnie koszmar. Czekanie półtora godziny w szkole językowej. To była masakra. Diana poszła na angielski a ja byłem narażony na wzrok osób tam pracujących nie no w sumie to ja też bym się na takiego gapił, który siedzi półtora godziny w poczekalni i nie idzie na lekcje. Na szczęście pobyt w poczekalni skończył się happy endem i mogliśmy wyjść na miasto.
No i zwiedzaliśmy. Chodziliśmy. piszę to w skrócie, bo już nie pamiętam serio. 
I tak zakończył się jakże emocjonujący poniedziałek w Warszawie.

WTOREK

Mimo że o drugiej w nocy organizowaliśmy plan na cały wtorek, wstaliśmy dopiero o 10:00. I tak w oto dziwny sposób uciekły nam dwie atrakcje... Śniadanie, herbatka i idziemy.
 Postanowiliśmy, że wybierzemy się do Ikei po lampę nocną dla Diany do jej nowego biurka. Uwierzcie jakoś nie przepadam za meblami żart nie mam kasy jednakże ten sklep wymusił na mnie pewną myśl. ,,Biedne sprzątaczki'' ten, kto był w Ikei w Warszawie to rozumie, o co chodzi, jeśli nie no to powiem, że są bardzo biedne. 
Dodatkowo kupiliśmy takie słodziutkie kaktusiki. Malutkie i takie słodziutkie, że omatko.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Postanowiliśmy coś przekąsić i wybraliśmy się do restauracji. I niestety znowu zadali mi potężny cios w moją duszę wegetariańską. W wegetariańskim menu były ryby... Pozostała najuboższa opcja czyli : ser, pomidory, pieczarki. 
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wsiadamy do metra oczywiście przy bramkach nie potrafiłem skasować biletu i jedziemy do złotych tarasów. Właśnie odkryłem czego mi brakowało na tej paskudnej wsi. Ruchu, Rozmów, Ludzi . Te trzy czynniki sprawiają, że nabieram energii, pewności siebie co raczej powinno mi odejmować no bo dużo ludzi co nie? oraz zapominam o bólu zmęczonych nóg. Moim głównym celem w złotych tarasach było udanie się do kina i kupienie fiszek co jak co ale egzaminy w kwietniu heloł?  Udaliśmy się na polską komedie ,,planeta singli'' nie liczcie na recenzje - to się nie uda mogę jednak powiedzieć wam jedno: nigdy nie ryczałem na komedii co prawda zaprzeczałem, ale...
Następnie udaliśmy się do jakże sławnej w całej Warszawie restauracji ,,Manekin''. Czekaliśmy w zimnie i chłodzie na nasz stolik jak tak mogli? sławny bloger? ... Miałem wam opowiedzieć co zjadłem, ale w pewnej chwili tknęła mnie myśl ,,Damian nie poniżaj się'' więc zamiast tego powiem wam, że tiramisu to był kosmos a naleśnik podany na słono to nie są moje smaki co nie oznacza, że nie było dobre. Wychodzimy i udajemy się w stronę akademika.
Tak oto zakończył się mój pierwszy wtorek ferii.




ŚRODA

Ostatni dzień. Ostatnie cztery godziny w Warszawie. Obudziłem się ok. godziny 9:30 oczywiście Diana musiała spać, bo jakże by inaczej . Poranek był piękny, serio aż chciało mi się płakać z tego powodu, że w ten słoneczny dzień muszę odjechać.
Pozory mylą.  
Jedziemy do Łazienek Królewskich. Szczerze? Nie miałem ochoty tam się wybierać. Zwiedzanie jest dla mnie okropnie nudne, zwłaszcza gdy mam możliwość gadania z wartościową osobą. Myliłem się. Było to magiczne miejsce. No po prostu trzeba tam się udać i koniec. Byłem zmuszony zrobić fotografie robienie zdjęć architekturze specjalnie mnie nie kręci. Zrobiłem zdjęcia, pogadaliśmy. Udajemy się na przystanek. Co drugie nasze słowo to ,,pi*dzi w h*uj''. Było zimno. Bardzo zimno. No i co dalej? Bus... Byłem zmuszony siedzieć na samym przodzie busa wujek i opowiadać o tym, jak było w Warszawie nie jestem w tym dobry.

Także... Żegnam cię Warszawo.
Było miło.



Podsumowując:
Pobyt w Warszawie nauczył mnie kasować bilety.

52 komentarze:

  1. Miałeś fajny wypad :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje i nie pozostaje biernym obserwatorem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje gratulacje! Ważna umiejętność :P
    Ja za Warszawą nie przepadam, znaczy, po prostu nic w niej nie widzę xd

    OdpowiedzUsuń
  3. Warszawa nocną to cudo, też z chęcią bym tam pojechała.

    trzymaj się cieplutko!
    http://olsza17.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Wypad jak wypad, jeżeli się podoba to się podoba, jeżeli nie to nie.
    Ja Warszawę cienko lubię, coś tam lubię ale nie do końca. Za tydzień tam się wybieram, bo tata pracuje w Wawie, no więc wypadałoby zwiedzić miejsce pracy :D
    Susette
    0zuzol0.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi się Warszawa bardzo podoba, mam do niej 40 km z mojego miasta, ale nie bywam tam jakoś często.
    Świetne podsumowanie wyjazdu :) Sama pamiętam jak się przestraszyłam, kiedy czytnik zabrał mój bilet :D
    Mimo niektórych przeciwności losu Wasz wyjazd nie był chyba najgorszy :)

    live-telepathically.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Hah, ja także mam podobne wspomnienia z podróży ;D Bardzo podoba mi się twój styl pisania. Piszesz luźno, ciekawie, z humorem. Czytając ten wpis kilka razy zaśmiałam się na głos. Przygoda z biletami spowodowała nagły zawał ze śmiechu ;) Naturalnie to było miłe zaskoczenie.
    Ja nie lubię Warszawy. Kiedyś byłam i prawie udusiłam się od smrodu spalin, dymu, smogu, papierosów, hamburgerów... Nie wspominam tego dobrze :/ Może kiedyś zmienię to nastawienie? Któż wie? Pozdrawiam

    ksiezycowegdybanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajne odwiedzić coś innego niż swoje miasto, w którym mieszkamy. Ja ma zamiar iść na studia do Warszawy ;)
    Wchmurach12.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Byłam w Wa-wie parę razy, ale nigdy nie na zwiedzanie, czy w odwiedziny - tylko z rodziną, w konkretnym celu. Miasto, jak miasto, bywałam w ładniejszych [nic nie przebije mojej ukochanej Wenecji].
    Ugh, dla mnie jazda zwykle jest stosunkowo przyjemna. Potrafię spokojnie z 12h przespać. Problem robi się, gdy jadę sama pociągiem i muszę powstrzymywać się przed zaśnięciem, bo w torbie mam dość kosztowne rzeczy...
    Tofu.... wegańska restauracja? Byłam w jednej kiedyś, nic nie zamówiłam, odrzucało mnie już na wstępie w sumie ;D
    http://drewniany-most.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Podoba mi się twój blog :)
    Zapraszam do mnie!
    obiektywem-nikoli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajnie się czytało ;) Piszesz tak, że nie raz się zaśmiałam :D Rzadko widuje blogi, gdzie pisze chłopak ;) Myślę że zaobserwuje tego bloga ^^ Pozdrawiam
    ludziesamotni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo fajnie się czytało, muszę przyznać że kiedy byłam w Warszawie również nie umiałam skasować biletów :D Super zdjęcia!
    OUURSELVES.BLOGSPOT.COM -KLIK

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam tak samo jak jadę busem, niestety co roku (albo częściej) muszę jechać 14h żeby odwiedzić siostrę...
    jezykwryzyku.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny post! Bardzo ciekawie piszesz w swoich postach
    mypinkdreams3.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja za Warszawą średnio przepadam, zdecydowanie bardziej podoba mi się Kraków.
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  15. Zapraszam na Wrocław ! :D

    OdpowiedzUsuń
  16. bardzo fajny post:) zawsze chciałam pojechac do warszawy ale jeszcze nie miałam takiej okazji;) obs za obs? ja juz obserwuje:)

    mój blog-klik:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Każdy wyjazd ma w sobie coś magicznego ;)
    madameeangela.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetna notka! Obserwuję i liczę na rewanż! Pozdrawiam!
    Mój blog - KLIK♥

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajne podsumowanie, ja byłam w Wawie, kilka razy, ale nigdy sama. Super, że udał Ci się wyjazd.
    http://side-of-life.blogspot.com/ - KLIK!

    OdpowiedzUsuń
  20. Super to ująłeś ;) Zapraszamy do nas: http://lazystrawberries.fan-strefa.pl/

    OdpowiedzUsuń
  21. Nowe umiejętności zawsze mile widziane :D
    Nigdy nie byłam w Łazienkach, chociaż Warszawę odwiedzałam wiele razy. A jazda busem to cudowne przeżycie, którego powinien doświadczyć każdy <3
    Poszerzając horyzonty - Klik!

    OdpowiedzUsuń
  22. Koniec najlepszy ahaha :) Ja nigdy nie byłam w Wawie, ale chciałabym się w sumie tam wybrać xD


    Zapraszam do siebie! http://bleedingoutforyou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Super wycieczka, zazdroszczę trochę bo uwielbiam Warszawę i mogłabym tam mieszkać (jedno z niewielu takich miejsc w Polsce :p)
    Cóż, kasowanie biletów w tym mieście to nie taka łatwa sprawa. :D

    http://ylyys.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Masz świetnego bloga Twoje posty są naprawdę bardzo interesujące obserwuję i mam zamiar zostać biernym obserwatorem :)
    zapraszam do mnie
    nowy post:
    dblazkowska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Trochę techniki i człowiek się gubi, jak na przykładzie kasowników dobrze widać :) Kiedyś nie było tych kart, to ludzie wiedzieli gdzie mają wkładać bilecik, a tak to lipa... Jedzonko wygląda przepysznie :) Czegoś takiego jeszcze w ustach nie miałam, ale Warszawskie jedzenie nie jest mi po drodze, gdyż ja z podkarpacia :3
    Warszawa to ładne miasto, chociaż nie najładniejsze moim skromnym zdaniem. Kiedy tam byłam, przytłoczył mnie nadmiar wszystkiego, a życie w stolicy też do najtańszych nie należy. Myślę jednak, że jak się pochdzi i pozwiedza okolicę to można znaleźć jakieś ciche zacisze :)

    Zapraszam do konkursu dla kreatywnych blogerów! Zaglądając na Twojego bloga, widzę, ze lubisz fotografować, więc myślę, że może Ci on przypaść do gustu :) Więcej info tutaj:
    http://zakochanaa-w-zyciu.blogspot.com/2016/02/uwaga-konkurs.html

    OdpowiedzUsuń
  26. byłam kiedys w Warszawie 4 dni - na wycieczce szkolnej. niby mam tam jakąś rodzinę, moze kiedys sie uda wpasc tam na dluzej :)

    http://pa2ul.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Kiedy ja pojechałam do Warszawy to czułam się jak wieśniak, bo jakieś metra jakieś coś haha :D
    Mogłabym Cię prosić o poklikanie w linki w tym poście? Staram się o współpracę i byłabym bardzo wdzięczna za pomoc :)
    Przy okazji odpowiadam na obserwacje :)

    http://veronicalucy.blogspot.com/2016/02/wishlist-banggood.html

    OdpowiedzUsuń
  28. super post

    kamilkopec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  29. Też chciałam sklikac bilet, ale pogardliwy wzrok osób wokół mi to uniemożliwił :( Tofu wygląda dziwnie i chyba minie pół wieku zanim w ogóle podejme dezycje o spróbowaniu. Warszawa mnie jakos nie zacheca, ale jak czytam takie posty to kurcze.. pojechałoby sie! Zwiedzanie jest super, ale łazienki za samą nazwe mnie odrzucaja.
    Piszesz w bardzo fajny sposób :)
    Buziaki!
    smile-for-me-beautiful.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. O, Manekin jest cudowny, w Gdańsku też mamy :D Ale to akurat nic nadzwyczajnego, że czekałeś na wolny stolik, bo to tak oblegane miejsce, że w godzinach szczytu zawsze się czeka :P Fajnie tak sobie wyjechać w podróż na kilka dni :D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  31. Trochę techniki i człowiek zgubiony :D Wypad na pewno się udał ;) Ja w Warszawie byłam tylko przejazdem :D

    amatorskie-rysowanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  32. Sama jeszcze nie miałam okazji jechać tramwajem, dlatego pewnie dla mnie również byłoby to czarną magią. ;) Chyba poniedziałek nie należał do najlepszych. :/ O, Łazienki Królewskie marzą mi się, bo, jak napisałeś, jest tam pięknie i wielokrotnie to słyszałam. Kurczę, Warszawa kiedyś też będzie moja! Arleta

    OdpowiedzUsuń
  33. Świetny blog <3
    Pozdrawiam :)
    Obserwuje
    Mój blog--->klik

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie sądziłam, że tofu może być dobre :p Akurat jadę w czerwcu do Warszawy, więc spróbuję ^^

    http://myhappysunmoontruth.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  35. Ciekawa wycieczka :D

    Pozdrawiam poolyna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  36. śliczne zdjęcia :)
    locastrica.blogspot.com/
    PS.: Kliknij proszę w linki w moim poście :)

    OdpowiedzUsuń
  37. oh nienawidze korzystać z toalet w autobusach i chyba nigdy nie skorzystam. Ja jednak bardzo dobrze znosze podróże i na szczescie ostatnio jadąc do Wrocławia było ok. A w Warszawie nigdy nie byałam i to zdecydowanie musze zmienic. mam nadzieje ze jeszcze w tym roku

    http://magdawiglusz.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  38. Ja zawsze z innymi osobami poruszalam sie po Warszawie a jestem z bardzo małego miasteczka i nie wiem czy sama dalabym tam rade. Troche mnie takie rzeczy przerazaja. Jedzenie wygladalo przepysznie na zdjeciu. Lubie tofu chociaz wiekszosc osob je dissuje. Haha najlepsze zakonczenie :) fajne ze dobrze sie bawiles, ja sama mam jakis sentyment do Warszawy i 5h drogi w jedna strone.

    http://caiawichowska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  39. Ja w Wawie juz danwo nie bylam :/

    http://karolinaslomka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  40. lovely photos. xo

    www.aimeroseblog.com

    OdpowiedzUsuń
  41. Widać, że miałeś udany wyjazd :)
    Nie jadłam nigdy tofu! A podsumowanie wyjazdu w Warszawie świetne! :D
    Osobiście byłam w Warszawie 4 razy i może i ma ciekawe miejsca, ale mam wrażenie, że ludzie czują się lepsi i są bardziej chamscy, ponieważ mieszkają w stolicy :)

    Pozdrawiam!
    http://my-little-world-olimpia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  42. Byłąm dwa razy w Warszawie, nie spodobało mi się to miasto hah

    ania-ania3.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  43. Nigdy nie byłam w Warszawie, ale mam pojechać w tym roku na wycieczkę do hotelu ,,Bida z nędzą'' Podobno bardzo dobry hotel...xD
    Pozdrawiam i zapraszam
    http://fanofbooks7.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  44. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  45. Historia z biletem jest świetna :) (Ale nie przejmuj się - gdy byłam w Warszawie nie umiałam skasować biletu w metrze i znajoma musiała mnie oświecić, haha).
    paulan-official-blog.blogspot.com
    ~Biorę udział w konkursie Blog Roku 2015 i byłoby mi bardzo miło, gdybyś na mnie zagłosował :)~

    OdpowiedzUsuń
  46. Ja do tej pory nie umiem kasować biletów i nie chcę nigdy tego robić, to jest takie straszne kiedy ty nie wiesz z której strony włożyć to ustrojstwo (hehe) i czy w ogóle włożyć (hehe) a za tobą stoi starsza pani patrząca na ciebie jak na kretyna, o ironio. Ale na szczęście w mojej malutkiej wsi nie muszę przeżywać takich ciężkich sytuacji także luzik :p
    A Warszawę zapamiętałam ostatnim razem jako duże i zaludnione miasto ale pewnie nie jeden raz jeszcze je odwiedzę więc być może moje zdanie się zmieni :d

    OdpowiedzUsuń
  47. Historia z kasowaniem biletu podbiła internet :D Świetne zdjęcia! *,*
    http://ibaginska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  48. Raz w życiu byłam w Warszawie (jestem spod Krakowa) i musze przyznać, że jest to przepiękne miasto!
    http://klaudencja.blogspot.com/ ----> Zaobserwuj ♥

    OdpowiedzUsuń
  49. Warszawa to przepiękne miasto. Jak mówią- każda podróż czegoś uczy :D

    passionsmy.blogspot.com
    Nowy post!

    OdpowiedzUsuń
  50. Również mam takie problemy z podróżowaniem jak ty, każdą podróż autem czy też innym środkiem transportu bardzo źle noszę. Co do jedzenia pewnie wybrałabym ciecierzycę, bo nie przepadam za tofu. Tiramisu brzmi okej, ale słone naleśniki :O Nigdy nie jeździłam tramwajem także czekajmy na moje zbłaźnienie przy kasowaniu biletu haha! Widzę, że wycieczka udana i oby takich więcej.
    Pozdrawiam ciepło (:
    calkiemzwyczajnadziewczyna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  51. Uwielbiam Warszawe i posty takiego typu są mega ciekawe!

    http://dominikamarciniak.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  52. Nie byłam nigdy w Warszawie ;)
    Też jestem wege :D

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Tutaj jestem lekkomyślny , Blogger