7:18:00 PM

Nagonka na pasję.

W wieku siedmiu lat zostałem okrzyknięty przez moją rodzinę ''informatykiem'' Dany tytuł został mi nadany tylko i wyłącznie z tego powodu, że umiałem jako jedyny z domowników najechać myszką na krzyżyk w wyskakującym okienku i wyłączyć komputer używając logicznego myślenia i skromnej znajomości języka angielskiego. Czyli naciśnięcia przycisku off.
Byłem pchany na siłę w przyszłość, do której nie chciałem iść, co gorsza nie było tam dla mnie miejsca. ''A no tak, a mój Damianek będzie informatykiem, bo informatycy zarabiają dużo kasy i będzie miał dużo kasy i będzie miał wesołą rodzinę, którą utrzyma'' - i takim zdaniem zostałem poczęstowany przez moją rodzinę. Myśl, że będę musiał ich rozczarować i  powiedzieć oczy,  ''mamo, babciu, siostro, sąsiedzie, psie, nie chcę być informatykiem'' dobijała mnie dodatkowo. Nienawidzę matematyki. Ale tylko ona mnie uratowała. Cyferki z dziennika nad słowem ''matematyka'' uratowały moją przyszłość. Niezły paradoks. I tak oto zapalona rodzina, która układała moją przyszłość została ugaszona kubłem zimnej wody niczym Dawid Kwiatkowski przez swoje fanki w ice bucket challange.


Przez prawie dwa lata błąkałem po moich myślach w celu doszukania się swojego prawdziwego przeznaczenia. Próbowałem wiele rzeczy. Poprzez śpiewanie kończąc na budowaniu bud dla psa z drewna (serio). Nic mi nie wychodziło. Czułem się jak gówno. Szukałem paraleli między moimi wymaganiami a ambicjami. Taka metoda również zawodziła. Aż pewnego dnia zrozumiałem, że nic nie jest dla mnie i skończę jako sprzątaczka w pięknym biurowcu pełnych samców o wyższej grupie społecznej. Ewentualnie jako inseminator bydła domowego. 
Pamiętam to dokładnie. Był to pierwszy dzień wakacji 2014 roku a ja nie miałem co ze sobą zrobić, więc zabrałem ze sobą starego Panasonica i wyszedłem robić zdjęcia. I tak oto się zaczęło. Jedno zdjęcie, drugie, trzecie, dziesiąte. Z każdym przyciśnięciem spustu w aparacie czułem, że to jest to co chcę robić przez resztę mojego życia. Wiedziałem, że muszę iść w tę stronę bo to kocham. Nawet nie wiecie jaka była moja euforia związana z odnalezieniem swojej pasji. Czułem jak moja wewnętrzna bogini samouwielbienia wzrasta w siły.




Nie daj sobie wcisnąć przyszłości. Nie szukaj swojej pasji na siłę. Daj czas swojej duszy. To ona odnajdzie za ciebie twój cel. Musisz jej pomóc. Doświadczaj nowych materii. Jestem przekonany, że z biegiem czasu odkryję na nowo swoją pasję. To jest właśnie piękne. Mimo że jesteśmy uzależnieni od rutyny, to nadal potrafimy wspinać się na wyższe szczeble swoich możliwości. Piękne, że nie musimy stać w miejscu. Dziwnym oksymoronem jest to, że jesteśmy narażeni na odszukiwanie w gimnazjach/liceach swojej prawdziwej przyszłości, gdy tak naprawdę mamy w głowach gówno. Na odszukiwaniu za wszelką cenę swojego prawdziwego celu, gdy nawet nie wiemy jak funkcjonuje świat i jakie ma zamiary wobec naszej osoby. Więc proszę, nie dajcie się zmanipulować tej gonitwie szczurów i dajcie swojej duszy odnaleźć swoje prawdziwe oblicze, które będzie dla was owocne.


24 komentarze:

  1. Wadą niektórych osób jest to, że nie słuchają swojego serca, tylko serc bliskich. Kierują się zapewne zaufaniem, bo przecież rodzina i przyjaciele nie chcą dla nas źle. Trzeba jednak zrozumieć, że wszystkie życiowe wybory zależą od nas, bliscy nie są w stanie odwalić za nas całej roboty.
    Moja historia z fotografią w sumie jest dość skromna. Zainteresowałam się tym poznając bloggera. Nie chciałam dodawać zdjęć z internetu, więc postanowiłam zrobić swoje. Zdaje sobie sprawę z tego że moje "narzędzie pracy" czyli telefonik nie jest najlepszym aparatem, ale daję radę.
    ontheicce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz gadane, serio. Powiem Ci, że miałam u siebie to samo. Szukałam i nawet próbowałam sobie wmówić, że coś jest moją pasją, a tak naprawdę wpajałam cudze pasje. I tak kiedyś dla beki poszłam na konkurs z Polskiego. I tak nagle z beki przeszłam do rejonu. Później każda moja praca była punktowana 10/10, a mnie to coraz bardziej zaczynało kręcić. Zawsze tkwił we mnie mały artysta, od dziecka sobie bazgroliłam coś, wsłuchiwałam się w piosenki Dżemu już w wieku 5 lat i tak oto, mając 16 lat doszłam do wniosku, że zostanę w swoim "artystycznym" świecie.
    Świetny post, oczywiście.
    asiajaniszewska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz gadane, serio. Powiem Ci, że miałam u siebie to samo. Szukałam i nawet próbowałam sobie wmówić, że coś jest moją pasją, a tak naprawdę wpajałam cudze pasje. I tak kiedyś dla beki poszłam na konkurs z Polskiego. I tak nagle z beki przeszłam do rejonu. Później każda moja praca była punktowana 10/10, a mnie to coraz bardziej zaczynało kręcić. Zawsze tkwił we mnie mały artysta, od dziecka sobie bazgroliłam coś, wsłuchiwałam się w piosenki Dżemu już w wieku 5 lat i tak oto, mając 16 lat doszłam do wniosku, że zostanę w swoim "artystycznym" świecie.
    Świetny post, oczywiście.
    asiajaniszewska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam jak w podstawówce miałam przyjaciółeczkę - jedną z tych co to się z nią wszędzie chodzi - i strasznie zazdrościłam jej tego, że chodzi na jakieś tam zajęcia z tańca, kiedy ja miałam wrażenie, że nic mnie nie interesuje i nic nie potrafię. Nie potrafiłam nawet dostrzec, że to właśnie ja byłam inicjatorką większości naszych zabaw i to moja wyobraźnia sprawiała, że szkoła nie była zwykłą szarą szkołą. Patrzyłam na innych nie dostrzegając własnych zalet.
    Ja też jestem domowym informatykiem, z tym że nawet lubię komputery i chciałabym iść w tę stronę, ale raczej hobbystycznie. Mam o tyle fajnie, że moi rodzice nie naciskają na mnie, ani na moją drogę kariery. Z resztą teraz jest taki bum na informatyków, że niedługo będzie ich za dużo w stosunku do miejsc pracy, więc perspektywa kariery jest średnia. Chciałabym się pewnych rzeczy nauczyć po prostu dla siebie. Znam już podstawy HTML i CSS, byłoby fajnie poznać C++ i JavaScript, ale cóż zobaczymy...
    Pozdro.
    http://dziennikidyktatorki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Sprzątaczem*, wiem że bardzo chciałbyś być kobietom no ale niestety przykro mi, bóg cie nie kocha :c
    Masz być informatykiem i tyle, z fotografii nie wyżyjesz, baj.
    Chyba nie chcesz żeby twój chłopak utrzymywał cię całe życie co nie?
    Teraz czas na naukę i prace, pasjami zajmiesz się na emeryturze, ja wiem lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Do teraz czuję na sobie presję rodziców. Muszę być idealną córką, skończyć dobre studia (nadal myślą, że pójdę na prawo), mieć wspaniałego męża i dzieci. A ja nadal odwlekam moment w którym dowiedzą się, że wcale nie jestem takim geniuszem, a na wnuki będą czekać wieki. Na szczęście mogę odpocząć od moich problemów zajmując się tymi, które dręczą postaci fikcyjne. Uwielbiam pisać i zagłębiam się w to coraz bardziej. Próbuję tez innych rzeczy, np. teraz marzy mi się gitara. Pasje napędzają nasze życie :)

    Pozdrawiam
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też jestem właśnie na etapie dążenia do celu, spełniam swoje marzenia i czuję się szczęśliwa :)
    POZDRAWIAM MALWA

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzymaj sie tego i nie puszczaj, zycze powodzenia w dalszej tworczosci! Pamietaj jednak ze aby pasja stala sie sposobem na utrzymanie trzeba nieraz wykonac o wiele wiecej pracy niz przy innych zajeciach. Moze kiedys dostapie zaszczytu i stane przed twoim obiektywem ;D Good luck, man!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja zawsze słucham serca...i jakoś zawsze wychodzi nie tak :/

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje i propozycje wejść w linki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuję Ci za tego posta.. To jak piszesz tak mi sie podoba że aż trudno to opisać. Od pewnego czasu jestem moim ulubionym blogerem - mowie to zupełnie szczerze. Na pewno ciężko jest powiedzieć rodzinie "NIE" i rozczarować. Ja na szczęście nie mam tego prostemu ale mam ten drugi. Zupełnie nie mam pojęcia co chce w życiu robić, nie odnalazłam swojej pasji. Ciągle żyje w poczuciu marnowanie czasu. Wiem że muszę szukać, próbować nowych rzeczy aż trafię na "to coś". Tak jak napisałeś - nie będę się spieszyć ale też trochę sobie pomogę i będę eksperymentować ;) Mam jeszcze trochę czasu ale określenie że czuje się jak gówno jest bardzo trafne. Czekam z niecierpliwością na więcej. Pozdrawiam
    ludziesamotni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja, kiedy byłam młodsza, miałam wmówione przez rodzinę, że chcę zostać prawnikiem. Wiesz, co było najgorsze? Ja tak bardzo przywykłam do tej myśli, że przez długi czas byłam przekonana, że to jest to, co chcę robić.
    Wracają jednak do pasji, to ja swoją znalazłam i mimo, że to zabrzmi żałośnie, bo co druga dziewczyna w moim wieku (w tym środowisku blogerskim) powie to samo, to ja jednak kocham modę. Fotografię też lubię. I pisać sobie coś czasami. Dobrze, że żyjemy w takim świecie, gdzie takie pasje mogą coś mi dać w przyszłości :)

    claudine-bloog.blogspot.com --> MÓJ BLOG
    KANAŁ NA YT

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja swoją pasję odkryłam jak miałam jakieś trzy latka. Niestety, aby zacząć ją realizować musiałam poczekać kolejne trzy lata. Moją pasją jest karate, które trenuję od ponad 5 lat. Po części wiążę z moją pasją przyszłość. Zobaczymy jak będzie :)

    Pozdrawiam :)
    http://perypetieoliwii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja w sumie niedawno odkryłam swoją pasję - którą jest blogowanie :) zapraszam na : twoimioczami.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja swoją pasję odkryłam rok temu i jest to fotografia !
    ZAPRASZAM CIBIE NA MOJEGO BLOGA O TAKIEJ TEMATYCE !
    http://photographyislikedrug.blogspot.com/2016/04/young-stars-show-bydgoszcz_13.html

    OdpowiedzUsuń
  15. Pasja niby tym lepsza, im dłużej jej szukasz :) http://meskiestrefy.blogspot.com/2016/04/wywiad-z-tyberiuszem-tyberianem.html

    OdpowiedzUsuń
  16. Cieszę się, że z czasem odnalazłeś siebie i po części Ci tego zazdroszczę! :)
    Rodzicie nadal wciskają mi do jakiej szkoły mam złożyć papiery, co mam robić, albo, żebym przejęła fach po mamusi. Nie wiem czy mam się śmiać czy płakać, bo lekarza ze mnie nie zrobi! :)
    Lubię zupełnie inne rzeczy, tak jak Ty. Czuję się lepsza w czymś innym, a nie chemii czy fizyce kwantowej. :)
    Mam nadzieję, że jednak i ja trafię na swoją prawdziwą pasję. :)

    Bardzo mądry post! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Informatyk? 5! Miałem tak samo, a teraz pozdrawiam zza licencjatu na studiach humanistycznych ;) Gdyby tylko wszyscy ludzie próbowali robić to co naprawdę lubią a nie to, co inni uważają za słuszne to świat byłby zdecydowanie lepszy...
    Pozdrawiam,
    http://kackiller.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Widziałam kilka tekstów o podobnej tematyce i za każdym razem oddycham z ulgą. Jestem cholerną szczęściarą, bo rodzice nigdy nie mówili co konkretnie powinnam w życiu robić. Przyznam się, że miałam już kilkadziesiąt "poważnych" planów i do tej pory nie wiem, czy to co robię teraz będzie tym czym będę zajmować się przez resztę życia. ALE PRÓBUJĘ! Sama dochodzę powoli do miejsca, w którym chcę być i staję się człowiekiem, którego zaczynam bardzo lubić. Domyślam się, że jeśli ktoś powtarza "Oj synku bądź informatykiem, bo będziesz dużo zarabiał i to się opłaca bardzo" - trudno jest później odnaleźć siebie. No ale Tobie się udało i gratuluję.

    Zabawne, ale mój ostatni tekst również jest związany z pasją. Pozdrawiam, paniuznam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. BOŻE STARY, totalna piąteczka. Pisałam kiedyś o matmie na blogu:
    "Gdyby matematyka była dniem tygodnia na pewno byłaby poniedziałkiem. On też staje się skomplikowany w momencie, którego nie zdążyłeś uchwycić pomiędzy chwilą, w której złamał Ci się ołówek i tą drugą, kiedy schyliłeś się do tornistra po temperówkę. Potem patrzysz na tablicę i uświadamiasz sobie, że nic nie rozumiesz oraz, że nikt Ci już tego nie wytłumaczy, bo po pytaniu czy wszystko jest jasne?, większość osób w pomieszczeniu kiwa z uśmiechem głową, a reszta udaje, że zrozumiała, żeby uniknąć robienia z siebie debila przed nauczycielką, bo może się okazać, że na poprzednich zajęciach też Ci coś umknęło, coś co już dawno powinieneś umieć i znać, a więc nic dziwnego, że i teraz nic nie rozumiesz."

    Z pasjami to jest tak, że w sumie ciężko je wyczuć. Ja tam ni w ząb nie wiem, co mnie kręci, oprócz tego, że lubię sobie usiąść od czasu do czasu i napisać jakiś tekst. Kiedyś było tego dużo więcej, ale wybrałam studia takie, jakie wybrałam i nie mam czasu na nadmierne czytanie książek i pisanie powieści. Taka prawda.
    Co do planowania przyszłości, też znam to dość dobrze - moja babka ubzdurała sobie z jakiegoś powodu, że zostanę lekarzem i do tej pory, kiedy ją odwiedzam pada magiczna fraza "nooo, jakbyś poszła na medycyne", kisnę. Ale w sumie, kto by się nią przejmował ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Chwytasz myśli w cudowny sposób. Bawisz się słowami i trafiasz w sedno. Poszukiwanie pasji, to zajęcie wieloletnie i zawsze ciekawe. A mamy tak mało czasu na wybór przyszłości, więc małe szanse by połączyć ją z pasją. Inteligentny post, jak i autor. Fotografuj i ciesz się pasją.

    OdpowiedzUsuń
  21. Pasja? Od kilkunastu lat poszukuję jej listem gończym. I mogę przysiąc, szukałam jej już wszędzie. No, może poza budowaniem domów dla psów. Serio? :D A czytając Twój tekst, nie mogę powstrzymać się od śmiechu, bo przypominam sobie te wszystkie chwile spędzone w rodzinnym gronie, kiedy to zadawano mi pytanie "jak tam moja pasja". I mam jedną radę. Pasja jest tylko wasza. Nie cioci, dziadka czy sąsiada. Wasza. Cokolwiek lubicie, po prostu to róbcie. Ale nie pozwólcie się zdominować.
    Pozdrawiam. http://nawiedzonadroga.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. heh. Tak sobie siedziałam w łazience... tak sobie myślałam... i zaczęłam się zastanawiać" jutro egzaminy, ciekawe co lekkomyślny napisze, fajnie gdyby coś o pasji. Wchodzę i takie-skubaniec.
    Albo jesteś przewidywalny, albo czytasz w myślach... nauczysz mnie?
    Co do postu... Znam wiele osób, które szukają pasji, szukały. Albo nie szukają i nie szukały.W każdym bądź razie-nie mają.
    Gdy je spotykam( czyli cały czas)cieszę się,że nie musiałam szukać.Mam wiele pasji. Sztuka to prawie ,że wszystko.Jedyny problem, który mi zatruwa głowę, jest to , którą obrać za podstawową w życiu.Zatrzymało się na architekturze.Chciałabym by było cokolwiek co łączy rysowanie, śpiew, filozofie, muzykę, filmy w jedno.
    ale kiedyś myślę ,że wybiorę, znajdę wybór.
    Kiedyś taka pani mi powiedziała , gdy pomagałam jej szukać okularów" dobrze,dziecinko już zostaw, jak się nie szuka to się znajdzie samo" I fakt. po pięciu minut zostały dostrzeżone za łóżkiem.

    OdpowiedzUsuń
  23. Muszę przyznać, że ja jeszcze u siebie nic nie wyczułam. Niby lubię wiele rzeczy, ale jednak do niczego nie czuję takiego wielkiego zamiłowania. Na szczęście nigdy nie spotkałam się z tym, by ktokolwiek mówił mi, co mam robić. Zapewne dlatego, że wszyscy z mojego najbliższego otoczenia zdają sobie sprawę z tego, że nie pozwolę sobie wejść na głowę i zawsze robię to, co ja uważam za słuszne. Osobiście współczuję ludziom, którzy podporządkowują się innym.
    Chwytasz za serce ! ;)

    Pozdrawiam. ;)
    Mój blog - klik!

    OdpowiedzUsuń
  24. Muszę przyznać, że już sam początek bardzo mnie rozbawił. W moim przypadku było całkowicie odwrotnie, nikt nie spodziewał się, że ja mogę pójść w stronę informatyczną, a tu proszę dzisiaj studia informatyczne :)
    http://maritrafilms.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Tutaj jestem lekkomyślny , Blogger