12:02:00 PM

Święta. Zabierzcie mnie stąd.

Znowu matka wbija do mojego pokoju i drze się, że nic nie robię. Siostra wygłaszała mowy feministyczne tygodnie temu, lecz dzisiaj postanowiła, że jednak nie i kazała mi wyciągnąć zdechłą rybkę z akwarium, bo jestem mężczyzną. Umyłem akwarium a ona i tak zdechła. Głupia. Chcą wywrzeć na mnie wyrzuty sumienia, że ja niby morderca stworzeń morskich, a same posilają się umęczonymi karpiami wysmażonymi w panierce z mąki ziemniaczanej na głębokim tłuszczu. Moje włosy są lepkie,  bo woda z kranu chłodna i twarda. Ubieram  czerwoną koszulę, śmierdzącą, bowiem zapomniałem jej wyciągnąć i wyprać. Spodnie też jakoś nie takie. Uczeszę się ładnie, gdyż Bozia ma już 2016 urodziny i brzydko by było brzydko wyglądać. Urodziwie zastawiony wigilijny stół. Babcia proponuje zmówić paciorek. Natalka czyta pismo święte.  Matka wysyła mnie na pasterkę mimo że dupa ciężka z przejedzenia. No, no pójdę bo trzeba. Nie służyłem przy ołtarzyku, a czcigodny ksiądz proboszcz się na mnie nie miło popatrzył. Kolędy wersja flet. Nie udana wersja flet. A dzisiaj Boże Narodzenie. Ja już nie wiem, kiedy Bozia się urodziła no bo wigilia to trzej pasterze, pierwsza gwiazdka, a tutaj się nazywa dzień Boże Narodzenie jakby się narodził, ale chyba wczoraj się narodził co tu się dzieje. Rodzicielka nie zaoszczędziła mi nerwów i zarządziła bym założył czarne spodnie, które nie pasują do moich niebieskich butów no ale chłopak Wiolki jest w garniturze więc ty też, musisz wyglądać. Koniec końcem, założyłem te wycierusy (przepiękny synonim nieprawdaż) wszakże to i tak kościółek, a tam ludzie  chodzą się pomodlić A NIE OGLĄDAĆ, KTO CO MA LEPSZEGO I KTO NA TACE RZUCIŁ DZIESIĘĆ ZŁOTEGO. Po drodze zaliczyłem trzy gleby jedną w twarz, drugą w brzuch, a trzeciej to już nie pamiętam. Po przepięknej uroczystości Bożo Narodzeniowej udałem się do domku i pojechaliśmy do babuni Fredzi. Babcia Fredzia miała gości a tam była moja ciocia, więc sobie przynajmniej zarobiłem. Bo no wiecie ciuszków za bloga nie ma, więc trzeba sobie jakoś radzić. Uciekłem do kuchni, jestem aspołeczny. I w sumie tak jakoś przeżyłem, aż do tej chwili. Siedzę przy zapalonej choince. Zaraz idę spać. Jutro rano wstawać trzeba będą chodzić głupie dzieci i fałszować, a ja po nich zamiatać schody. Wesołych świąt.

17 komentarzy:

  1. hahahah no nie moge :D Geialnie to opisałeś :D !! Podoba mi się :D

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2016/12/parka-khaki-karpacz.html

    OdpowiedzUsuń
  2. ciekawie napisane, chociaż jak dla mnie grubo przesadzone, ale to zapewne specjalny zabieg. ;p niemniej, ja Święta bardzo lubię i zupełnie inaczej do nich podchodzę. ;) zwłaszcza w tym roku.
    pozdrawiam.
    http://poprostumadusia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna grafika bloga i zdjęcia ;)
    Zapraszam do mnie ;) U mnie FIT blog ;) Akurat może postanowienie noworoczne zrzucić parę kilogramów albo po prostu się lepiej, zdrowiej odżywiać. Jeśli Cię choć w małym stopniu zainteresowałem, wpadnij do mnie :)
    http://fitbyrafal.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Hahah, uwielbiam takie posty! Masz to coś, serio. Piszesz na luzie i swoim stylem, ale... wychodzi ci to. Nawet bardzo! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ha! Ile ironii w jednym poście. Uwielbiam twój styl, mimo że w niektórych sprawach miałabym inne zdanie, ale jest świetnie ;)

    Pozdrawiam,
    wearealive111.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. No ale koszule to mógłbyś wyprać
    Skarpetek też zapominasz zmieniać

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem czy to co opisałeś jest rzeczywistością, czy też ironią, ale tak naprawdę pokazałeś całą prawdę na temat świąt... Niby mówimy, że to magiczny czas i tak dalej, ale realia wyglądają inaczej. I przyznam sama, że choć tegoroczne święta były dla mnie wyjątkowe, to jednak trochę się rozczarowałam tą szarą rzeczywistością...
    Pozdrawiam :)
    Lina Nastya
    lina-nastya.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny post naprawdę super piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawy sposób pisania, widzę duży potencjał! ;) :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nienawidzę Cie! Jak można tak genialnie pisać?! Wszystko tak nieomylnie dopięte na ostatni guzik. Prawdziwy artysta.

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne!!!! 😋😋😋

    OdpowiedzUsuń
  12. Kawał dobrej roboty! Genialnie opisany brak sensu w świętach.

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny post :D Życzę ci udanego Sylwestra :)
    http://poszukiwacze-okazji.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawe podejście jednak ja również uważam, że ciotkę przesadzasz.Nie mniej jednak magia świąt już dawno zniknęła.
    Odwdzięczam się za każdy szczery komentarz.
    Pozdrawiam,annnathalie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Całe moje święta w kilku zdaniach. Genialne

    mampytania.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam nadzieję, że Święta jednak nebyli aż takie złe jak opisałeś. Powodzenia w 2017 roku <3
    Kliknij, aby zajrzeć do mnie.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Tutaj jestem lekkomyślny , Blogger